Nr 87
Z okazji Dnia Pracownika Służby Zdrowia otrzymaliśmy życzenia od p. Witolda Dzierżawskiego, Starosty cieszyńskiego oraz od p. Ludwika Kuboszka, Przewodniczącego Rady, Miło nam, że w tak trudnych czasach doceniana jest nasza praca. "Szanowny Pan Dyrektor, Jan Kawulok, Na ręce Dyrektora Zakładów Opieki Zdrowotnej w Cieszynie składamy najserdeczniejsze życzenia pomyślności, zdrowia i satysfakcji z wykonywanej pracy z Okazji Dnia Służby Zdrowia, dla wszystkich pracowników. Jednocześnie dziękujemy za pełną poświęceń pracę, mimo codziennych problemów i trudności. Głęboko wierzymy, że jesteśmy wyrazicielami gorących słów uznania i wdzięczności wszystkich mieszkańców Ziemi Cieszyńskiej. Wyrażamy również nadzieję, że wreszcie nastąpi przełom i wszyscy będziemy mogli normalnie, godziwie żyć i pracować, czego jeszcze raz Panu , Pracownikom, a także sobie życzymy." ***************************************** Czy pielęgniarki i położne muszą rejestrować swoje czynności? Ogromne niezadowolenie budzi wśród niektórych ordynatorów, a tym bardziej wśród pielęgniarek i położnych oddziałowych, wprowadzenie od 01 kwietnia 2004r. zarządzeń wewnętrznych Nr 13/04 i 14/04, dotyczących obowiązku rejestracji czynności pielęgniarek i położnych. Odbywa się to niestety na życzenie samych pielęgniarek i położnych, nie na życzenie Dyrekcji. Zarządzenia nie zostały wprowadzone, jak twierdzą niektórzy "jako zemsta Dyrekcji za to, że pielęgniarki i położne upominają się o swoje". To Państwowy Inspektor Pracy wydał zalecenie ustalenia minimalnych norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych , zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 21 grudnia 1999r. W Wiadomościach z ulicy Bielskiej../ Nr 86 omówione zostały problemy i zalecenia wynikające z kontroli PIP. A skąd się wziął Państwowy Inspektor Pracy w szpitalu? Wiadomo było, że kontrola PIP spowodowana była skargą dotyczącą nieprzestrzegania przepisów prawa pracy, wniesioną przez przewodniczącego jednego ze związków zawodowych. Na zebraniu w dniu 04 lutego 2004r. powiadomiłam pielęgniarki i położne oddziałowe oraz koordynujące, że PIP zalecił nam ponowne ustalenie minimalnych norm zatrudnienia i do rejestracji świadczeń pielęgniarskich musimy się przygotować. Wywołało to tak ogromne oburzenie , że zdecydowałam się, zaprosić na następne zebranie przewodniczących wszystkich związków zawodowych zrzeszających pielęgniarki i położne, by uzyskać informację co leżało u podstaw zaproszenia PIP do naszego zakładu w związku z obsadą personelu w oddziałach. 03 marca 2004r. uczestniczący w zebraniu Przewodniczący "Związku Zawodowego Pracowników Służby Zdrowia" i "Solidarności" zaprzeczyli, by ich związki były inicjatorami ściągnięcia kontroli PIP, natomiast Przewodnicząca "Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych" poinformowała, że " w statucie ich związku jest zapisana współpraca z PIP, a pielęgniarki i położne informowały związek zawodowy o złej lub niewłaściwej obsadzie personelu w oddziałach. Działała dla dobra pielęgniarek i położnych Stwierdziła również,... że bezpodstawne są zastrzeżenia pielęgniarek i położnych oddziałowych do ZZPiP o prowadzenie rejestracji świadczeń, bo to nie ZZPiP wydał takie zalecenie a PIP". Przedstawiłam wówczas wszystkim zebranym dane porównawcze; o ile i gdzie wzrosła obsada personelu pielęgniarskiego i położniczego w stosunku do wyliczonych w roku 2000 norm minimalnych. Poinformowałam, że Dyrekcja znając olbrzymi trud monitoringu czynności pielęgniarskich prowadzonych w roku 2000 postanowiła ustalać nie minimalną a optymalną obsadę w oddziałach, z udziałem ordynatorów i pielęgniarek /położnych oddziałowych. To oni bowiem będąc osobami odpowiedzialnymi za organizację i jakość pracy w swoich oddziałach najlepiej wiedzą o faktycznych potrzebach kadrowych. Ten sposób został zaniechany z powodu zakwestionowania go przez Państwowego Inspektora Pracy. Chcę z całą odpowiedzialnością zaakcentować to, że kadra zarządzająca zakładem, oraz pielęgniarki i położne oddziałowe , są za prowadzonym wcześniej sposobem ustalania norm zatrudnienia. Jesteśmy dalecy od tego, by nakładać dodatkową pracę i na personel i na siebie. Docierają też do mnie informacje że znaczna część pielęgniarek i położnych nie wiedziała, że Zarząd Związku pojął decyzję o spowodowaniu kontroli PIP, efektem czego jest realizacja jego zaleceń. Stwierdzały przy tym (ustnie i pisemnie), że obsada w oddziałach jest na dobrym poziomie, a o jej ilości powinno się decydować wewnątrz zakładu pracy. Wynika jednak z tego, że same pielęgniarki i położne, poprzez swój związek zawodowy, oczekiwały ponownego ustalenia minimalnych norm zatrudnienia. Musimy więc zrealizować swoje oczekiwania, monitorując czas pracy i procedury, by można było te normy wyliczyć i aby w przyszłości nie stawiać zarzutu, że Dyrekcja nie wykonała zaleceń PIP, którą ich Związek Zawodowy poprosił o kontrolę. Stanisława Ewa Kielar ************************************** SUBKLINICZNA NIEDOCZYNNOŚĆ TARCZYCY ( SNT) W ZESPOLE DOWNA SNT można określić jako stan, w którym występuje podwyższony poziom TSH przed lub po podaniu tyreoliberyny (TRH) przy prawidłowych poziomach hormonów tarczycy: tyroksyny (T4) lub wolnej tyroksyny (FT4) i braku typowych cech klinicznych hypotyreozy SNT często poprzedza stadia bar-dziej zaawansowanej niedoczynności. Częstość występowania SNT jest trudna do określenia, ocenia się ją na 2-3% u mężczyzn i 6-7,5% u kobiet, jest wyższa w porównaniu z jawną hypotyreozą i wzrasta wraz z wiekiem. U około 5-10% pacjentów rocznie rozwija się jawna niedoczynność tarczycy. Dzięki ba-daniom przesiewowym noworodków znana jest je-dynie częstość występowania wrodzonej niedoczyn-ności tarczycy, która wynosi l : 4000 żywych urodzeń. Do SNT najczęściej prowadzą autoimmunologiczne choroby tarczycy, w których przebiegu następuje powolne zniszczenie zdrowej tkanki tarczycowej. Do chorób tych należą choroba Hashimoto oraz zanikowe autoimmunologiczne zapalenie tarczycy. Do rozwoju niedoczynności tarczycy może pro-wadzić niedobór jodu i obecność czynników wolotwórczych w diecie. Inne, znacznie rzadsze przyczy-ny niedoczynności tarczycy u dzieci to zniszczenie gruczołu w następstwie leczenia jodem radioaktyw-nym lub po operacjach tarczycy, a także znamienny niedobór jodu, leczenie tyreostatykami. jak również czynniki wrodzone: ektopia lub hipoplazja tarczycy oraz defekty biosyntezy hormonów tarczycowych Zniszczenie przysadki lub podwzgórza w następ-stwie zmian nowotworowych, zabiegu operacyjne-go, naświetlania czaszki lub chorób autoimmunologicznych może prowadzić do wtórnej niedoczynno-ści tarczycy, gdzie przyczyną niedoboru hormonów tarczycowych jest brak stymulacji gruczołu przez ośrodki nadrzędne. Niedobór hormonów tarczycowych może zale-żeć także od czynników, które warunkują ich dystry-bucję w organizmie. Wśród nich istotne znaczenie mają zmiany puli białek wiążących hormony tarczy-cy we krwi. Zwiększenie jej występuje przy wzro-ście poziomu estrogenów (naturalnym i egzogen-nym) oraz w ostrym infekcyjnym zapaleniu wątro-by. Obniżenie poziomu globulin wiążących obser-wuje się przy zwiększeniu poziomu androgenów, sto-sowaniu glikokortykoidów, przy niedoborach białek w ciężkich chorobach ogólnych (zespół nerczycowy, marskość wątroby) i niedoborze białka w diecie oraz przy przewlekłym stosowaniu leków o wysokim po-winowactwie do białek osocza (m.in. fenytoina, diazepam, salicylany). Objawy kliniczne niedoczynności tarczycy są na-stępstwem wolniejszego tempa procesów utleniania i przemian wewnątrzkomórkowych Objawy róż-nią się w zależności od wieku chorego i stopnia nie-doborów hormonalnych. W SNT objawy są minimalne, ich wykrycie jest zależne od wnikliwości wywiadów, za-sobu wiedzy i doświadczenia lekarza badającego oraz dokładności badania przedmiotowego. Najczę-ściej zauważa się zwolnienie tempa wzrastania, podwyższone stężenie cholesterolu z nieprawidło-wym profilem lipidowym, niewielką niedokrwistość, nadmierny przyrost masy ciała, obniżenie pojemności wyrzutowej serca, pojawienie się tendencji do zaparć, suchość skóry, niepowodzenia szkolne, skłonność do depresji (u starszych dzieci). SNT rozpoznaje sie na podstawie podwyższonego poziomu TSH przy poziomach T4 i FT4 mieszczących się w granicach normy. Poziom TSH w SNT jest nieznacznie podwyższony (5-10 uIU/ml), podczas gdy w jawnej niedoczynności tar-czycy poziomy TSH mieszczą się zwykle powyżej 20 uIU/ml. W razie wątpliwości rozpoznanie po-twierdza wynik testu z TRH. polegającego na ozna-czeniu TSH po dożylnym podaniu TRH. W SNT wyrzut TSH jest nadmierny, przekraczający 25 uIU/ml. W przypadku potwierdze-nia rozpoznania SNT, wskazane jest wykonanie badań uzupełniających mających na celu ustalenie jej przyczyny. Należą do nich m.in.: oznaczenie przeciwciał przeciw peroksydazie tarczy-cowej (TPOAb) i przeciw tyreoglobulinie (TGAb), USG tarczycy, ocena jodochwytności i testy ocenia-jące etapy biosyntezy hormonów tarczycy przy po-dejrzeniu defektu biosyntezy. Najpierw należy wykluczyć czynniki i leki powodujące wzrost TSH i TSH po TRH (dopaminolityki, oraz metoklopramid, sulfapirydyna, chlorpromazyna, blokery receptora H2, haloperidol, lit, klomifen. jod, związki kontrastowe zawierające jod i używane do badań rtg). Należy wykluczyć również pierwotną niedoczynność nadnerczy, jak również ciężkie inne choroby pozatarczycowe Schemat rozpoznawania SNT:
oznaczamy TSH v poziom TSH - 5,01-9,99 mU/ml v możliwa SNT v oznaczamy FT4 v subkliniczna niedoczynność tarczycy
Zespół Downa (trisomia 21) jest najczęstszym przeżywalnym defektem chromosomalnym, rozpoznawanym u 1 na 650-700 noworodków żywo urodzonych. Rozpoznanie kliniczne ustala się na podstawie stwierdzenia zespołu typowych "małych wad" zlokalizowanych przede wszystkim w obrębie twarzy, dłoni i stóp. Z ZD mogą wiązać się różne wady rozwojowe, z częstością większą, niż w całej populacji. Do najczęstszych należą wady wrodzone serca - ok. 40% przypadków (kanał przedsionkowo-komorowy, VSD, ASD, PDA) - które stanowią też najczęstszą przyczynę zgonów w wieku noworodkowym i niemowlęcym. Częste są też wady przewodu pokarmowego (ok.12%): zwężenie lub zarośnięcie dwunastnicy, choroba Hirschsprunga, niedrożność odbytu oraz wady układu moczowego i kostnego. Inne powikłania to zaćma, padaczka, niedoczynność tarczycy, zaburzenia słuchu, zespół bezdechu sennego. Częściej występują zakażenia, większe jest ryzyko zachorowania na nowotwory oraz choroby autoimmunologiczne - sugeruje to zaburzenia układu odpornościowego, jednak wyniki badań nie były jednoznaczne i nie wykazały jednolitej postaci niedomogi immunologicznej, wskazują jednak na konieczność profilaktyki zakażeń poprzez szczepienia i wczesnego leczenia każdego zakażenia. Najpoważniejszym i stałym objawem jest upośledzenie umysłowe, zazwyczaj w stopniu umiarkowanym - IQ ok. 50, choć rozpiętość jest duża - od poniżej 30 do ok. 100. Ze względu na podobne objawy kliniczne występujące zarówno w ZD jak i niedoczynności tarczycy już na początku naszego stulecia, krótko po wprowadzeniu suchej tkanki tarczycowej do leczenia niedoczynno-ści tarczycy zastosowano ją również w ZD. Brak jednak raportów naukowych o wynikach tej terapii. Podsumowanie badań skriningowych w 1984 r. w Ameryce Północnej wykazały, że wrodzona niedoczynność tarczycy w generalnej populacji wy-stępuje z częstością l : 3800 noworodków, a w grupie noworodków z ZD l : 141. Przyczyna tego stanu nie jest znana. Literatura ostatnich kilkunastu lat zwraca uwagę, iż w ZD prócz wrodzonej niedoczynności tarczycy występuje również niedoczynność tarczycy nabyta, subkliniczna niedoczynność tarczycy, jak i nadczynność tarczycy. Częstość występowania SNT u pacjentów z ZD jest znacznie wyższa niż w ogólnej populacji i w różnych badaniach w różnych krajach wynosiła 13-50,6%. Przyczyna zaburzeń czynności tarczycy w ZD nie jest wyjaśniona. Ukazują się doniesienia o zaburzeniach w budowie gruczołu tarczowego, udziale przeciwciał przeciwtarczycowych oraz przyczynach leżących w ośrod-kowym układzie nerwowym. Nie wyklucza się też istnienia genu na 21 chromosomie odpowiedzialnego za rozwój tarczycy. Niektóre endokrynologiczne poszukiwania przyczyn otępienia umys-łowego wskazują na duże znaczenie SNT, istnieją sugestie, że podwyższony poziom TSH nawet przy normalnym poziomie hormonów obwodowych tarczycy, może służyć do wykrywania otępień umysłowych także wśród zdrowej populacji. W latach 70-ych i na początku lat 80-ych środowisko tyreologiczne miało różnorodne poglądy na temat leczenia subklinicznej niedoczynności tarczycy. Większość nawet sądziła, że jeżeli poziom tyroksyny i trójjodotyroniny jest prawidłowy, to nie należy leczyć "nieznacznie lub umiarkowanie podwyższo-nego poziomu TSH". Jednak pogląd ten uległ zmianie przy końcu lat 80., w wyniku badań nad metabolizmem tyroksyny T4 i mechanizmem działania T3 w różnych narządach i tkankach, jak i badań klinicznych nad stosowaniem lewotyroksyny w leczeniu SNT. Cooper i wsp. posługując się podwójnie ślepą próbą stwierdzili, że u 50% pacjentów z SNT leczonych lewotyroksyną subtelne objawy niedoczynności tarczycy ustąpiły. Poprawa taka występowała zaledwie u 12% chorych leczonych placebo. O podobnych wynikach donosili również inni autorzy. Pomiary skomplikowanych czynności mózgu, osłabienia pamięci, czasu refleksji fizycznych wykazały istotną poprawę u 25% pacjentów z SNT podczas leczenia lewotyroksyną Bada-nia gęstości kości u kobiet po menopauzie z SNT, które były leczone małymi dawkami lewotyroksyny utrzymującymi poziom TSH w normie nie wykazały spadku gęstości kości. Le-czenie polega na podawaniu syntetycznych prepara-tów lewotyroksyny, która w odróżnieniu od trójjodotyroniny może być przyjmowana lx dziennie rano na czczo. Istotny jest odstęp czasowy, zwłaszcza między podaniem leku a posiłkiem mlecznym. Dawkowanie zależy od wieku i masy ciała dziecka oraz od stopnia niedoborów hormonalnych. Zwykle ostateczna daw-ka, która pozwala na utrzymanie prawidłowego stę-żenia TSH jest niższa niż w jawnej klinicznie niedo-czynności tarczycy. Należy rozpoczynać leczenie od małych dawek i pod kontrolą TSH ustalić najmniej-szą skuteczną dawkę. Kontrolne oznaczenia TSH po-winny być wykonywane nie wcześniej niż po 4 tygo-dniach od ostatniej zmiany dawki. Jedynie u niemow-ląt zaleca się rozpoczynanie od dużych dawek ze względu na groźne konsekwencje przedłużania stanu niedoczynności. Badania skriningowe funkcji tarczycy u dzieci z ZD powinny być wykonywane w wieku noworodkowym, 6 mies., 12 mies. i następnie co rok. Krzysztof Gołębiowski ************************************** Do Europy z... czystymi rękami! "Wszystko jest w rękach człowieka. Dlatego należy myć je często." /S.J.Lec/ Od 1847 roku, kiedy wiedeński ginekolog, dr Ignacy Filip Semmelweis wprowadził odkażanie skóry rąk chlorowaną wodą ( a śmiertelność wśród położnic zmniejszyła się z tego powodu z 10% do 1%), uświadamiamy sobie znaczenie dekontaminacji rąk w zapobieganiu zakażeniom szpitalnym. Dziś, mimo upływu wielu lat od tamtego wydarzenia, ręce nadal stanowią poważny "wektor" przenoszenia krzyżowych infekcji nozokomialnych. Nie jest już tajemnicą, że skuteczne mycie rąk to podstawowy, prosty i najważniejszy sposób ograniczania rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych. Mycie pozwala w sposób mechaniczny usunąć drobnoustroje znajdujące się na powierzchni skóry i tym samym zapobiega ich przenoszeniu, w sposób bezpośredni - między osobami (personel medyczny - pacjent) oraz pośredni - od osób do środowiska, które może stanowić rezerwuar zarazków. Klasyczne, socjalne mycie rąk zapewnia codzienną ich czystość, a przeprowadzane jest za pomocą zwykłego mydła (płynnego) i wody (bieżącej). Zazwyczaj trwa około 10 - 20 sekund i ma na celu pozbycie się widocznych zanieczyszczeń oraz usunięcie , w sposób fizyczny - mechaniczny, drobnoustrojów przejściowo występujących na powierzchni skóry rąk mniej więcej o 60 - 90 %. Mycie higieniczne i chirurgiczne rąk różni się od zwykłego postępowania (socjalnego) zastosowaniem środka antyseptycznego. W wyniku stosowania antyseptyków skóra nie staje się sterylna, lecz w dużej mierze pozbawiona drobnoustrojów, a zastosowane antyseptyki hamują proces namnażania pozostałej flory skórnej. Procedury mycia są znormalizowane i oparte na schemacie Ayliffe. Schematy poszczególnych czynności zamieszczone są w odpowiednich normach europejskich (EN) i polskich (PN). Warto pamiętać, że przystępując do Unii Europejskiej jesteśmy zobowiązani do wprowadzenia i stosowania norm przyjętych przez Europejski Komitet Normalizacyjny. Normy europejskie są w Polsce przetłumaczone przez Polski Komitet Normalizacyjny w Warszawie, mają ten sam status co wersje oficjalne i noszą nazwę norm krajowych (Polskie Normy). O higienie rąk mówią dokumenty: Higieniczne mycie rąk - Polska Norma - EN 1499 i Higieniczna dezynfekcja rąk metodą wcierania środka dezynfekcyjnego - Polska Norma - EN 1500 (patrz wkładka) Słów kilka o metodyce... HIGIENA RĄK - ZASADY OGÓLNE, o których warto pamiętać... - Obciąć krótko paznokcie - bo drobnoustroje kolonizują obszary pod paznokciami. - Nie wycinać skórek - bo mogą powstać uszkodzenia skóry sprzyjające kolonizacji i namnażaniu się drobnoustrojów. - Nie zakładać w pracy pierścionków - bo stanowią schronienie dla drobnoustrojów, utrudniają dostęp środków myjących i dezynfekcyjnych do wszystkich obszarów skóry, zatrzymują wilgoć, co sprzyja namnażaniu się drobnoustrojów, utrudniają zakładanie rękawic. - Nie nosić sztucznych lub lakierowanych paznokci, bo utrudniają skuteczność mycia rąk. - Nie pracować w odzieży z długimi rękawami, zdejmować bransolety i zegarki - bo utrudnia to mycie i dezynfekcję nadgarstków i przedramion (np. w przypadku skażenia ich podczas pracy). - Myć ręce bieżącą wodą - bo usuwa mechanicznie florę przejściową. - Zmoczyć ręce przed nałożeniem preparatu myjącego - bo zmniejsza to ryzyko wystąpienia podrażnień skóry rąk, ułatwia rozprowadzenie mydła. - Myć dokładnie wszystkie powierzchnie rąk, zwracając szczególną uwagę na opuszki palców, kciuki i przestrzenie międzypalcowe - bo tylko wtedy uzyska się czystość na całej powierzchni skóry. - Spłukać dokładnie wodą - bo pozostałości preparatu myjącego mogą uszkadzać skórę, co sprzyja kolonizacji szczepami szpitalnymi. - Dokładnie osuszyć ręce przed dezynfekcją - bo preparat dezynfekcyjny nałożony na mokre ręce jest nieskuteczny. - Zakręcać kurek przy użyciu suchego ręcznika jednorazowego - bo zapobiega to wtórnej kontaminacji rąk. Ręce warto też chronić przed nadmiernym wysuszeniem używając preparatów nawilżających (kremy). Uszkodzenia skóry należy osłonić wodoodpornym opatrunkiem. RODZAJE DEKONTAMINACJI RĄK Socjalne mycie rąk Kiedy Przed wszystkimi rutynowymi zabiegami w oddziale, pielęgnacją chorego, przygotowaniem posiłków, karmieniem Dlaczego Eliminuje florę przejściową Jak Przy użyciu mydła i bieżącej wody Higieniczne mycie rąk Kiedy Przed wykonaniem procedur medycznych, po kontakcie z materiałem zakaźnym Dlaczego Eliminuje florę przejściową i częściowo florę stałą Jak Mycie zwykłe a następnie dezynfekcja skóry rąk przy użyciu 3 - 5 ml płynu dezynfekcyjnego (na bazie alkoholu); w przypadku braku widocznego zabrudzenia rąk można zastosować tylko dezynfekcję Chirurgiczne mycie rąk Kiedy Przed wszystkimi zabiegami chirurgicznymi i inwazyjnymi Dlaczego Chirurgiczne mycie rąk ma na celu szybkie pozbycie się flory przejściowej oraz znaczne obniżenie liczby drobnoustrojów bytujących stale w warstwie skóry, a także utrzymanie niskiego poziomu drobnoustrojów na rękach w ciągu co najmniej trzech godzin po nałożeniu jałowych, jednorazowych rękawic ochronnych. Jak Wydłużony czas z powiększeniem obszarów mytej skóry o nadgarstki i przedramiona oraz czyszczeniem paznokci szczotką (do pierwszego zabiegu w danym dniu ! - stałe użycie szczotki sprzyja uszkodzeniu skóry); osuszanie rąk sterylnym ręcznikiem; dwukrotna dezynfekcja (2 x 5 ml preparatu) każdorazowo do całkowitego wysuszenia skóry. TECHNIKA MYCIA RĄK W każdym przypadku mycia i dezynfekcji rąk polecana jest technika wg Ayliffe (patrz wkładka), w której przetarte są wszystkie powierzchnie skóry rąk; każdy z sześciu przedstawionych ruchów należy wykonać pięciokrotnie "tam i z powrotem". Szczególną uwagę należy zwracać na kciuki, przestrzenie międzypalcowe i wały okołopaznokciowe. Suszenie rąk : jednorazowe ręczniki papierowe w pojemniku; osuszanie takie trwa średnio 7 - 9 sekund (osuszanie suszarką trwa 25 - 30 sekund); pozwala to na mechaniczne usunięcie drobnoustrojów wraz ze złuszczonym naskórkiem. NAJCZĘŚCIEJ POPEŁNIANE BŁĘDY W ZAKRESIE HIGIENY RĄK - praca w biżuterii, - rzadkie mycie rąk (biorąc pod uwagę potrzeby), - zbyt krótki czas mycia rąk, - niedokładne mycie rąk, - używanie "wspólnego" mydła w kostce, - brak mycia i dezynfekcji pojemników na mydło płynne, - osuszanie rąk ręcznikiem wielokrotnego użycia, - niedokładne osuszenie rąk przed dezynfekcją, - zbyt krótki czas dezynfekcji, - odkręcanie i zakręcanie kurków bez użycia jednorazowych ręczników, - brak stosowania kremów nawilżających ręce i chroniących przed pękaniem skóry, - praca przy pacjencie mimo obecności zmian chorobowych skóry rąk, nie osłonięcie zmian nieprzepuszczalnym opatrunkiem. STOSUJ RĘKAWICE ! Rękawice redukują ryzyko przeniesienia drobnoustrojów ze środowiska na skórę rąk i odwrotnie. Nie stanowią jednak dla mikroorganizmów wystarczającej bariery. Warunki wewnątrz rękawic (ciepło i wilgoć) sprzyjają namnażaniu się szczepów. Użycie rękawic w połączeniu z myciem i dezynfekcją rąk to dodatkowa ochrona przed infekcją. Użycie rękawic jako alternatywy mycia i dezynfekcji rąk stanowi ryzyko infekcji. Po ściągnięciu rękawic i przed założeniem sterylnych rękawic należy umyć i zdezynfekować ręce. Rękawice muszą być zmienione przed kontaktem z kolejnym pacjentem, a także przy wykonywaniu różnych procedur u tego samego chorego. PAZNOKCIE W CHIRURGICZNYM MYCIU RĄK... Paznokcie powinny być krótko obcięte, czyste i nie polakierowane (ani sztuczne!). Szorowanie rąk szczotką przed przystąpieniem do zabiegów chirurgicznych, często stosowane w przeszłości, nie jest obecnie zalecane ze względu na możliwość uszkodzenia skóry, większe jej rozpulchnienie i wydostawanie się dużej liczby komórek drobnoustrojów z głębszych warstw skóry na jej powierzchnię. Używanie szczotek może powodować także powstawanie aerozolu i rozprzestrzenianie zanieczyszczenia. Dopuszcza się użycie szczotki do oczyszczenia paznokci podczas pierwszego mycia rąk w "dniu zabiegowym". Wg Polskiego Towarzystwa Zakażeń Szpitalnych ponad 90% szpitalnych zakażeń to skutek złej higieny. Nie szukajmy więc daleko przyczyny, która znajduje się w nas, w naszych nawykach, w najprostszych codziennych czynnościach. W 2000r. PTZS rozsyłało wybranym szpitalom ulotki informujące pacjentów, na co powinni zwrócić uwagę, by ustrzec się zakażenia. Ulotka nosiła tytuł "Czy umyłeś swoje ręce?", a dla rozwagi zamieszczam ją również we wkładce. Więc jeśli w twoim oddziale pojawiło się zakażenie - popatrz na swoje ręce, a może znajdziesz przyczynę... ; ) Sylwia Kożdoń ***************************************** INFORMACJE KADROWE Z dniem 14.03. 2004 r. rozpoczęła pracę nowa Przełożona Pielęgniarka Działu Opieki Stacjonarnej mgr Agata Sadowska- Mętel. Po ukończeniu Liceum Medycznego w Cieszynie (1987) rozpoczęła pracę w Szpitalu Śląskim. W 1989 roku rozpoczęła studia na Oddziale Pielęgniarskim Wydziału Lekarskiego Śl. AM w Katowicach (1989-1993) . Po ukończeniu studiów została zatrudniona jako pielęgniarka środowiskowa w miejscu nauczania i wychowania w PR w Strumieniu. 01.04.1996 r. została przeniesiona do pracy na Oddziale Chorób Wewnętrznych I w Szpitalu Śląskim. W dniu 13.01.1998 roku rozpoczęła prace jako mł. asystent na Oddziale Nefrologii Szpitala Śląskiego a od 01.07.1998 r. pracowała na stanowisku po pielęgniarki oddziałowej Stacji Dializ. W wyniku konkursu została zatrudniona (od 15.07.1998 r.) na stanowisku Pielęgniarki Oddziałowej Stacji Dializ , na którym pracowała do momentu przejścia na stanowisko Przełożonej Pielęgniarek. Mężatka , dwoje dzieci. ************************************** POLSCY LEKARZE na Śląsku Cieszyńskim na przełomie XIX i XX wieku (do 1920 r.) cz.IV Krzewicielem oświaty i kultury rolnej na wsi cieszyńskiej był Józef Zaleski (właściwe nazwisko Piotrowski, 1850-1915) lekarz z Puńcowa, emigrant z zaboru rosyjskiego. W 1889 r. osiedlił się w Puńcowie pod Cieszynem. Współpracował z Towarzystwem Rolniczym, załozonym w 1868 r. a od 1913 r. był jego prezesem. Autor wielu artykułów na tematy rolnicze, m.in.w kalendarzach cieszyńskich, w "Rolniku Śląskim", "Gwiazdce Cieszyńskiej", założyciel polskiej spółdzielczości i szkolnictwa rolniczego. Otwarcie Szkoły Gospodyń Wiejskich w Końskiej było jego zasługą. Należy wymienić również Stanisława Smoleńskiego (1853-1889) lekarza hydroterapii UJ, pochodzącego z Ziemi Ciechanowskiej. Od 1881 r. był lekarzem zdrojowym w Jaworzu koło Bielska. Autor pracy Hydroterapia (Kraków 1884) i m.in. Zakład wodoleczniczy i żętyczny Jaworze koło Bielska na Szląsku austriackim (Cieszyn, 1883). Józef Sikora (1861-1908) w 1870 r. w Uniwersytecie Jagiellońskim uzyskał dyplom doktora wszechnauk lekarskich i powrócił w rodzinne strony. Był lekarzem ogólnym w Jabłonkowie. Stał się "lekarzem biednych". Był inicjatorem założenia sanatorium. Na ten cel w testamencie przekazał swój majątek. Sanatorium początkowo liczyło 38 łóżek a w 1935 r. oddano do użytku nowoczesne sanatorium przeciwgruźlicze na 262 łóżka, które funkcjonuje do dnia dzisiejszego. W tym czasie w sanatorium założono arboretum. Dr J. Sikora wszedł do folkloru. Wśród opowiadań ludowego gawędziarza Józefa Jeżowicza (1885-1976) urodzonego w Koszarzyskach k. Jabłonkowa spisane zostały w okresie od 1963-1967 r. : Jako Doktor Sikora lycził synka na katrynioczce. Jako Doktór Sikora zymby targoł, jako Doktór Sikora lycził dziywkym z gródku. Od 1896 r. przez 43 lata w Karwinie pracował wspomniany już kilkakrotnie Wacław Olszak (1868-1939) jako lekarz górniczy. Starał się o poprawę warunków mieszkaniowych i sanitarnych ludności z tzw. kolonii górniczych. Inicjował różnego rodzaju formy pomocy społecznej, jak organizowanie kolonii leczniczych dla dzieci górników, leczenie sanatoryjne górników, podwyższanie zasiłków chorobowych itp. Najwięcej uwagi poświęcał zwalczaniu gruźlicy. Napisał popularne broszury: Co powinien każdy wiedzieć o gruźlicy (Cieszyn,1915) oraz: Coś o chorobach zakaźnych i wskazówki jak się ich wystrzegać (Cieszyn 1914). Był czynny w Macierzy Szkolnej dla Księstwa Cieszyńskiego; szczególna pieczą otaczał Polskie Gimnazjum Realne w Orłowej, w którym od 1909 r. pełnił społecznie funkcje lekarza szkolnego, był członkiem Towarzystwa Bursy tego gimnazjum. Pracował w założonym Towarzystwie dla szerzenia oświaty ludowej "Dziedzictwo" im. Bł. Jana Sarkandra, wchodził w skład zarządu Katolickiej Rodziny Sierocej na Śląsku. Prowadził popularne wykłady z zakresu higieny i oświaty zdrowotnej, uczestniczył w akcjach Polskiego Towarzystwa Turystycznego (PTT) "Beskid Śląski" w Cieszynie, które zostało założone przy jego współudziale w 1909 r.;m.in. przyczynił się finansowo do budowy pierwszego polskiego schroniska w Beskidzie Śląskim otwartego w 1913 r. na Ropiczce. Był członkiem Polskiego Ogniska w Dąbrowie oraz karwińskiego związku robotników polskich "Praca", prowadzącego działalność oświatową i narodową. Był członkiem zarządu Związku Śląskich Katolików założonego w 1883 r. z ramienia, którego w październiku 1916 r. wszedł w skład Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego. W latach międzywojennych należał do najwybitniejszych działaczy polskich na Zaolziu. Został prezesem Zarządu Głównego Macierzy Szkolnej w Czechosłowacji a od 1930r. wiceprezesem. Przyczynił się do rozbudowy polskiego szkolnictwa podstawowego i średniego oraz różnych form oświaty pozaszkolnej na Zaolziu. W 1928 r. z prywatnych funduszy założył fundację stypendialną dla ubogich uczniów. Brał udział w pracach Polskiej Rodziny Opiekuńczej. W 1935 r. został wybrany prezesem Rady Naczelnej Polaków w Czechosłowacji, instytucji koordynującej pracę wszystkich stronnictw i stowarzyszeń. Uczestniczył tez w budowie otwartego w 1929 r. jedynego polskiego schroniska na Zaolziu w Beskidzie Śląskim na Kozubowej. Był również członkiem Polskiej Komisji Oświatowej, która założyła w Karwinie publiczna polską bibliotekę liczącą przed wojną 10 tys. tomów i czytelnię czasopism. W 1928 r. został wybrany, jako pierwszy Polak, burmistrzem Karwiny i sprawował te funkcję do 1938 r. Na tym stanowisku dał się poznać jako wzorowy gospodarz i bezstronny mediator w rozstrzyganiu spraw współżycia trzech narodowości: polskiej, czeskiej i niemieckiej w Karwinie. Zamordowany przez Niemców w pierwszych dniach września 1939 r. (cdn) Krzysztof Brożek ************************************** Z żałobnej karty W ostatnim czasie odeszło z naszego grona dwóch kolegów lekarzy, ś.p. dr Benedykt Jurczyk oraz ś.p. Krzysztof Krysta. Obaj byli związani zawodowo ze szpitalem Śląskim , w którym przez wiele lat pracowali; dr B. Jurczyk przez prawie 28 lat (1971-1997r.) , dr K.Krysta przez lat 14 (1990-2004r.) .
Dr Benedykt Jurczyk Specjalista II0 z chirurgii urazowo-ortopedycznej, od początku swej pracy zawodowej na różnych stanowiskach zjednywał sobie swoimi kwalifikacjami oraz podejściem do chorego szerokie grono pacjentów. Między innymi pełnił obowiązki lekarza ogólnego w Gminnym Ośrodku Zdrowia w Hażlachu, pracował w Poradni Medycyny Sportowej, w Oddziale Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej, gdzie przez 5 lat był zastępca ordynatora. Pracował również w Poradni Urazowo-Ortopedycznej jako kierownik tej poradni, pełnił dyżury w Pogotowiu Ratunkowym, również w karetce "R". Dodatkowo pracował w Komisji Poborowej w Zakładach Opieki Społecznej oraz po uzyskaniu stosownych uprawnień również w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, gdzie przeszedł do pracy w roku 1997. Był człowiekiem bardzo skromnym, bezpośrednim, koleżeńskim, zawsze gotowym do przyjścia z pomocą zarówno pacjentom, jak i kolegom . Wiele lat poważnie chorował. Obserwowaliśmy go, jak nadal starał się być czynny zawodowo, na co nie zawsze zezwalały Mu siły. Po zaprzestaniu pracy w Szpitalu Śląskim był wielokrotnie naszym pacjentem , nigdy nie nadużywając tego, że jest również lekarzem. Życie nie było dla niego łaskawe, wcześnie stracił swoja żonę Jasię, która jako pielęgniarka przez wiele lat pracowała w naszym szpitalu. Zmarł 29 grudnia 2003 r. w OiT w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej. Pogrzeb odbył się 2 stycznia 2004 r. w jego rodzinnej miejscowości - Wapienicy pod Bielskiem. W ostatniej drodze towarzyszyło mu wielu naszych kolegów-lekarzy, pielęgniarki wdzięczni pacjenci. W pamięci naszej pozostanie jako niepozorny człowiek wielkiego serca , któremu niejeden z nas zawdzięczał zdrowie czy życie. Dr Krzysztof Krysta Specjalista II 0 z chirurgii ogólnej . Specjalizację swoją zdobył w oddziale Chirurgii Ogólnej, w którym przez wiele lat pracował pogłębiając swoją wiedzę i zdobywając doświadczenie zawodowe. Oprócz pracy w oddziale sporo czasu poświęcał również dyżurom w Pogotowiu Ratunkowym i Izbie Przyjęć, gdzie w latach 1993-1997 był kierownikiem, aby po restrukturyzacji ponownie objąć funkcję Kierownika Izby Przyjęć w roku 2001. Był człowiekiem bardzo uczynnym, rozumiał potrzeby i oczekiwania pacjenta, potrafił podjąć szybka i trafną decyzję, co było szczególnie istotne w jego pracy w Izbie Przyjęć. Pracował bardzo dużo nie szczędząc ani sił ani zdrowia. Między innymi, przez kilka lat, był członkiem Powiatowej Komisji Poborowej, gdzie obowiązki tej pracy łączył z obowiązkami Kierownika Izby Przyjęć. Od pewnego czasu zaniepokojeni byliśmy Jego stanem zdrowia, ubytkiem sił , do którego , do ostatniej chwili, nie chciał się przyznać ani dopuścić do siebie myśli o swojej wolno postępującej chorobie. Odszedł od nas o wiele za wcześnie, po krótkiej i ciężkiej chorobie, dnia 16.02 2004r. Pogrzeb odbył się w Ustroniu, gdzie mieszkał, zgromadził tłumy zarówno pacjentów, których leczył, jak i kolegów lekarzy, pielęgniarki, pracowników i wielu innych, którzy towarzyszyli Mu w ostatniej drodze. Ciężko jest nam pogodzić się z myślą, że nie ma Go już wśród naszego grona. Pozostanie w naszej pamięci, jako skromny, spolegliwy człowiek i lekarz, którego wiedza i doświadczenie mogły jeszcze długo służyć pacjentom. Danuta Błahut-Zaleska ************************************** Do Dyrekcji Szpitala Śląskiego Szanowni Państwo, Od dnia 27.02.2004 r. przebywałam na Oddziale Ginekologiczno - Położniczym Waszego szpitala, bowiem przyjęto mnie na Oddział Porodowy, gdzie urodził się mój syn Maciej. Podczas całego pobytu w szpitalu doznaliśmy wiele radości, ale nie brak było również stresu i rozczarowań. Na temat negatywnych przeżyć wypowiedziałam się, już będąc pacjentką , na łamach anonimowej ankiety, lecz nie miałam okazji oficjalnie podziękować za to, co należy cenić w pracy personelu, który Państwu podlega , a czego jeszcze tak niewiele można doświadczyć będąc pacjentem całkowicie jednak uzależnionym od ludzi pracujących w szpitalu. Pragnę na państwa ręce złożyć najserdeczniejsze podziękowania i słowa najwyższego uznania dla osoby, która swoja energią i pogodą ducha sprawiła, że mój syn urodził się zdrowy, w atmosferze radości nie tylko rodziców, ale również pozostałych, obecnych przy porodzie osób. Tą osoba, która zasługuje na wielkie podziękowania jest Pani Lucyna Czaja, może być wzorem dla większości położnych w Waszym szpitalu. Szczególne podziękowania pragnę złożyć pani doktor Barbarze Rutkowskiej, która dzięki swemu doświadczeniu, wysokim kwalifikacjom i fachowości uratowała mi życie, gdy nastąpiły komplikacje już po porodzie. Dodatkowo, chciałabym podziękować również pani Leokadii Gawlas, która skutecznie dbała o to, bym znała swoje prawa (mam na myśli prawa pacjenta), a także nieustannie służyła dobrą radą. Jej zaangażowanie w pełnienie obowiązków daje nadzieję, że naprawdę , w naszym szpitalu w Cieszynie, tworzy się rewelacyjna kadra dla powitania kolejnych dzieci na świecie. Monika Kalinik ***************************************** BIBLIOTEKA MEDYCZNA INFORMUJE Zgodnie z decyzją Dyrekcji z dniem 01.01.2004 r. Biblioteka Medyczna ZZOZ w Cieszynie zawiesiła wypożyczanie książek oraz czasopism medycznych osobom niepracującym w naszym zakładzie. Godziny wypożyczeń dla pracowników: wtorek, środa, piątek: 13.00-15.00. ************************************** Takie sobie refleksje... "Budzi mnie myśl. że jesteś przy mnie. Radość poranka, serce spragnione czułości, spojrzenia, dotyku warg promiennych...niewiele trzeba by ogień płonął...i chociaż trud każdego dnia doskwiera nieco, ja wiem, że jesteś... bo serce bije mocne. Oczekiwanie boli...bo jest ta myśl ,że tak daleko... lecz gdyby nawet koniec świata... serce me Tobie przynależy " Wieczność czekania Wpisane w nasze życie, już od momentu zaistnienia, w wyniku połączenia i podziału komórek, aż po zakończenie naszej egzystencji; czekanie..... Jest słodkie i gorzkie, pełne nadziei i zwątpienia, uwodzące różową przyszłością i jak kamień , mocno uderzające w głowę. Jest radością i bólem, "deską ratunku" i rozpaczą nieuchronności, jest zwykłe i niezwykłe zarazem. Jest poza upływem czasu, od zawsze do zawsze... czekanie, oczekiwanie, wyczekiwanie... Mijają lata, stulecia... a oczekiwanie nie zmienia się. Czym różni się czekanie pra-kobiety na życiodajne mięso, które zdobył jej pra-mężczyzna od naszego oczekiwania? Zmienił się tylko standard oczekiwania, ale mimo tak oczywistego faktu, każde oczekiwanie jest przeżywane tak samo; jest nadzieją. Nadzieją nie znającą swojego zakończenia. Jest światłem w mrocznym tunelu. które czasami bywa dla nas zbawienne, ale też potrafi łudzić, mamić, potrafi zamącić w sercach. Każda minuta, godzina jest swoistego rodzaju oczekiwaniem na przyszłość bliższą lub dalszą, która potrafi być wspaniale hojna , ale także potrafi zabrać nam to, co mamy najdroższego. Ale mimo wielu bolesnych ran, potknięć, nietrafionych decyzji , nadal pozostaje w nas ta sama, jak u naszych przodków ... nadzieja, że może jutro, za miesiąc, rok... nadejdzie chwila, naszej największej radości. Naszego spełnienia marzeń. I ta nadzieja daje nam wystarczająco dużo sił, aby czekać na poprawę zdrowia kogoś bliskiego, na zakończenie nauki dzieci, zdane egzaminy, poprawę warunków życiowych, zakończenie budowy domu, narodziny dziecka , którego przyjście na świat było opłacone kilkumiesięcznym pobytem w szpitalu, na realizację planów wakacyjnych, na spotkanie po wielu latach nieobecności, na. ukojenie bólu po bezpowrotnym czyimś odejściu... Tak wiele jest w nas pragnienia, aby móc czekać... bo w tym wszystkim jest również ważny cel, a tych ... na całe szczęście, nam nie brakuje. Sensem życia jest osiąganie celów, a to nierozerwalnie łączy się z wyczekiwaniem lub też oczekiwaniem na sprzyjające okoliczności, na pomoc innych, na dobroć losu, na siłę, aby wytrwać, jest... niezwykłe to... oczekiwaniem na siebie samego, na wzmocnienie swojego "ja". W końcu oczekiwanie staje się finałem i być może w tej sekundzie, chwili ...wydaje się, że nadszedł jego kres.. ale nie ! Oczekiwanie jest nadal... tym razem na coś zupełnie innego. Dzisiaj, w wiosennie pachnącym dniu, nabrzmiałym ciepłem , słońcem, pąkami drzew i kwiatów tym bardziej odczuwa się to nasze , wieczne czekanie. Życzę Państwu, aby było pełne optymizmu. Barbara Karnas ************************************** Redakcja: Barbara Karnas-Greń Adres: ZZOZ, ul. Bielska 4, 43- 400 Cieszyn, tel. (33) 85 205 11,wewn.233.
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
**************************************
|